fot. Tomasz Kołudzki


05.10.2016

Janusz Krzywicki

„Jeden islam? Wielość spojrzeń”  

Dyżur KOD Piaseczno przy liczniku przed KPRM był świetną okazją do kolejnego spotkania z cyklu „KOD dostępu”.

5 października przy liczniku pod KPRM spotkaliśmy się po raz trzeci w ramach cyklu zatytułowanego „KOD dostępu”, poświęconego różnym kulturom i sposobowi, w jaki postrzegana jest w nich kultura Zachodu.

Wachlarz poruszonych problemów był bardzo szeroki. Hasłem wywoławczym rozmowy był „Jeden islam? Wielość spojrzeń”. Nasz gość, dr hab. Agata Skowron-Nalborczyk z Zakładu Islamu Europejskiego UW zgodziła się przybliżyć nam najważniejsze linie podziału i rywalizacji, a nawet wzajemnej wrogości, występujące wśród wyznawców islamu, zarówno te, które są uwarunkowane historycznie (podział na szyitów i sunnitów, wielość szkół prawa islamskiego), jak i te, które wynikają z szeroko rozpowszechnionego w islamie przekonania, że Koran musi być odczytywany zgodnie z historycznymi i miejscowymi uwarunkowaniami. Podkreślała złożoność lektury Koranu, zarówno ze względu na stronę językową, jak i niejasność sformułowań, które bywają rozmaicie rozumiane. Zwracała uwagę na to, iż – inaczej niż w chrześcijaństwie – w islamie w zasadzie nie ma powszechnie uznanych, zinstytucjonalizowanych, dyktujących kanony wiary pośredników między wiernymi i Bogiem, co zwiększa rolę indywidualnego szukania dróg wiary. Nurt radykalnego, dosłownego rozumienia Koranu, jest jednym z wielu i jest mniejszościowy.

W odniesieniu do muzułmanów mieszkających w Europie pytanie o ich stosunek do Europejczyków i kultury europejskiej jest o tyle mało sensowne, że – inaczej niż w wypadku Iranu czy Indii – islam stał się częścią kultury europejskiej. Liczni mieszkający w Europie muzułmanie są po prostu Europejczykami. Czują się obywatelami krajów, w których bardzo często się urodzili, i aspirują do tego, by być pełnoprawnymi uczestnikami kultury europejskiej. Lansowana niekiedy idea, że muzułmanie nie są stanie zasymilować się w Europie, jest więc w sposób oczywisty fałszywa. Istnieje jednak szereg czynników, które tę asymilację utrudniają: gastarbeiterzy byli często wieśniakami, nie znali języka, odmienność ich obyczajów wytykano ich dzieciom od wczesnego dzieciństwa, w niektórych krajach (jak w Niemczech) tworzono dla nich specjalne szkoły z językiem rodzimym, które poziomem nie dorównywały tym, do których chodzili ich rówieśnicy; mają oni większe niż inni trudności z dostępem do wyższych uczelni, ze znalezieniem pracy itd. Wśród sfrustrowanych młodych ludzi, potomków imigrantów, słabo znających Koran i tradycję, ale szukających niekiedy oparcia w wierze, najłatwiej znajdują oddźwięk ci, którzy głoszą radykalny islam. Co więcej, nauczanie religii w szkołach bywa zapewniane przez nauczycieli sprowadzanych z krajów pochodzenia lub z krajów arabskich; ci ludzie nie znają Europy i nie potrafią się dostosować do jej realiów. Państwo nie ma nad nimi żadnej kontroli.

Wyobcowaniu sprzyjają też schematy wyobrażeniowe dotyczące muzułmanów, które niekiedy nie odpowiadają rzeczywistości. Dobrym tego przykładem jest wyobrażenie o pozycji kobiet w islamie, słabo odróżniane od pozycji kobiet w obyczajowości grup, które islam przyjmowały. Dotyczy to między innymi praw majątkowych kobiet, ale także ich pozycji w małżeństwie, ich roli w rozumieniu wiary, w rytuale itd. Dzisiejsze rozumienie Koranu przez wyemancypowane kobiety nierzadko bardzo się oddala od tradycyjnych sposobów jego pojmowania.

W stosunku muzułmanów do Europejczyków w krajach pozaeuropejskich duże znaczenie ma także przeszłość kolonialna i późniejsze, błędne decyzje o ingerencji w sferę kultury i polityki. Dobrym tego przykładem jest Iran.

 

xxx