fot. Agnieszka Wilczek


29.02.2016

Anna Lech

Tak zapamiętam ten dzień 

 

Marsz "My, naród". Organizator: Komitet Obrony Demokracji. Miejsce akcji: okolice Stadionu Narodowego w Warszawie, Most Poniatowskiego, Jerozolimskie, Marszałkowska, Królewska, Krakowskie Przedmieście. Czas akcji: 27 lutego 2016 roku.

Park Skaryszewski, godzina 11-sta. Trwa zbiórka straży i innych służb marszu (kwesta, informacja). Stoję przy Kasi Borzym z Jackiem, który podwiózł mnie i Martę Kucharską z Piaseczna. Marta oddelegowana na Pl. Piłsudskiego do ogarnięcia kuchni.

Stoimy w tym parku, ludzie śpiewają, grają i organizują się. Super atmosfera. Podpisuję się pod przygotowanym przez KOD obywatelskim projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Rzucam się na wszelkie znaczki; jest "Wałęsa", jest "My, Naród". Chowam skrzętnie. Pamiątka. Znaczek "KOD Piaseczno" przypinam na kamizelce "służbowej" − jestem w straży marszu; "I love KOD" na czapce.

Natura mnie wzywa... Szukam w okolicy Ronda Waszyngtona WC. Przechodzę przez skrzyżowanie i na wprost widzę Mateusza Kijowskiego z żoną. Kłania się, kierując ciepły uśmiech w moją stronę. To naprawdę miłe.

O godzinie 13-ej jesteśmy pod sceną przy linach oddzielających "pielgrzymów" od organizatorów. Przemówienia. Odczytanie listu Lecha Wałęsy. Czuję dumę, że w tym uczestniczę. Już samo to mnie rozkleja a tu muszę uważać na wszelkie ruchy ludzi, czy są bezpieczni.

Wychodzi słońce. Przy tekście Preambuły Konstytucji, czytanej z podkładem muzycznym przez Jerzego Radziwiłłowicza, rusza "Zieleniecka". Rozklejam się totalnie, ściska mnie w gardle. Muszę powstrzymać emocje (łzy). Przecież mam tu służbę.

Muszę ogarniać swój odcinek trasy z "płynącą" masą ludzką. Jak wielka to masa ludzi roześmianych, radosnych, ale oburzonych, mogę ocenić dopiero z perspektywy mostu Poniatowskiego.

Po 15-tej jesteśmy przy rondzie Marszałkowska/Jerozolimskie. Pilnujemy przebiegu końcówki marszu. Z tłumu wychodzi starsza Pani, podchodzi do mnie "strażującej" przy lince, uśmiecha się i pyta czy może przejść, bo nie ma już siły iść. Rozpoznaję twarz...Halina Kunicka. Chwila rozmowy i pytanie, gdzie można jeszcze kupić takie znaczki, jak mam przypięte. Nie widzę nikogo z "kwesty". Po krótkim wahaniu sięgam po swój znaczek "My, Naród", przypinam go do jej płaszcza i dostaję ciepły uśmiech. Pani Halina z dumnie podniesioną głową i znaczkiem oddaliła się.

Dziękuję, że mogłam się z Wami tym podzielić.

Do zobaczenia na następnym marszu!

 

xxx