fot. Zofia Wilczek


07.03.2016

Manula Kalicka

Zakodowani w Piasecznie. 

 

3 miesiące temu na fejsbukowym profilu Danuty Kuroniowej zobaczyłam informacje: powstał Komitet Obrony Demokracji. Klika się łatwo, więc natychmiast się tam pojawiłam i zobaczyłam 20 tysięcy osób, które się przyłączyły. W ciągu kilku godzin liczba koderów urosła do 25 tysięcy, a ja poszłam na imprezę, gdzie zakomunikowałam, że powstało coś z sensem, co może stanowić ratunek przed zalewającą nas falą działań urągających wszelkim standardom przyzwoitości.

Popatrzono na mnie z niewiarą. Impreza przypominała stypę, wszyscy byli podłamani.

Wróciłam do domu, akurat dobiliśmy do pełnej trzydziestki, więc napisałam post: jest nas 30 tysięcy, może nie uratujemy Trybunału, ale te 30 tysięcy uratujemy od depresji.

I tak się stało.

Rzuciliśmy się, ci którym zależało, którym trudno było się pogodzić z wszechogarniającym atakiem na praworządność, demokrację, do działania. Najpierw na szczeblach pośrednich, a potem, gdy z nich się wyłoniły grupy lokalne zaczęliśmy działać u siebie, wśród sąsiadów. Pierwsze spotkania, wzajemne rozpoznawanie, niepokój czy damy radę czy kogoś nie urazimy, czy umiemy, potrafimy. Dzielimy się doświadczeniami, zastanawiamy co możemy konkretnego zrobić. Entuzjazm jest tak wielki, że właściwie wszyscy działają na kilku poziomach, w wielu grupach. Zebranie goni zebranie, pomysł goni pomysł. Jedni studzą, inni, by szli jak burza. Ale wiemy na pewno, nasze miejsce jest teraz tutaj, w piaseczyńskim powiecie i trzeba zbudować więzi lokalne, nauczyć się działać, będziemy wtedy mocni, obronimy się. Poznajemy nowych, fantastycznych ludzi, którym się chce, którzy myślą podobnie i których, gdyby nie KOD, nigdy byśmy nie poznali. To wielki, dodatkowy bonus, nie do przecenienia.

Działam na poziomie lokalnym, w grupie Edukacja i Media. Uczenie się nawzajem jest na tym etapie rzeczą podstawową i stąd pomysł pierwszego spotkania edukacyjnego. W końcu, co przeciętny obywatel, podobny nam, wie o strukturach władz lokalnych ? Co możemy a czego nie? Trzeba też wyjść z fejsbuka – poznać się. Temat: Samorząd lokalny. To jest to, co musimy rozpoznać, by być skutecznymi w miejscu zamieszkania. Przez ostatnie lata każdy z nas zajmował się rodziną, budował swoje życie prywatne i zawodowe, od państwa wiele nie chcieliśmy, byle nam nie przeszkadzało. Teraz czujemy, że popełniliśmy grzech zaniechania, trzeba zacząć tworzyć zręby rzeczywistości, odbudować czy zbudować nową, nie bójmy się tego słowa, Polskę. Lepszą i sprawiedliwszą. Poprzednia się nam niestety wykoleiła. Jak dotrzeć do ludzi, jak zintegrować rozdzielone społeczeństwo? Nie lada wyzwanie.

Dorota proponuje wydanie jednodniówki, wszystkie o tym po cichu myślimy, więc tak, kupujemy pomysł od ręki. Okazuje się, że mamy wszelkie konieczne kompetencje. Mały cud

Anna Sildatke zna się na składzie komputerowym.

Renata Nowacka sama wydaje gazetę, więc know how ma opanowane, jest perfekcjonistką – rolę liderki grupy przyjmuje nie bez oporów, to trudne zadanie, ale dla dobra sprawy, staje na czele zespołu.

Nika Jaworowska świetna graficzka. podejmuje się stworzyć oprawę tekstów.

Beata Kubiak - Ho Chi podejmuje się sczytywania tekstów i wychwytywania wszelkich niedociągnięć.

Dorota z doświadczeniami między innymi wieloletniej pracy w telewizji edukacyjnej i ja, pisząca już od kilku lat, deklarujemy przygotowanie tekstów i zaproszenie gości.

Wszystkie rzucamy się do pracy. Pierwszy numer biuletynu ma różne wersje. Poprawiamy, dodajemy, ujmujemy, uczymy się pracy grupowej. Nikt nie rządzi – każda ma swoje kompetencje.

Anna Felbur zostaje naszym riserczerem, szuka i sprawdza kandydatów na gości spotkania.

Wiemy, że nie ma funduszy na nasz wymarzony biuletyn, robimy go jednak, zdecydowane wydać sumptem własnym i znajomych. Ale Kasia Kittel koordynatorka Piaseczna zdobywa stosowne środki, wiec ten problem nam odpada.

Nerwy, emocje, szukanie sali. Renata Nowacka po kilku odmowach znajduje, znakomite pomieszczenie. Myślimy nad jakimiś drobiazgami, pamiątkami dla gości. To będzie pierwsze wielkie otwarte spotkanie piaseczyńskiego KOD. Marzymy, by było spektakularne, takie, które wszyscy obecni zapamiętają na długo. Chcemy się pokazać. Musi nam się udać! Zapraszamy Mateusza Kijowskiego, twórcę KOD. Kontaktujemy się z profesorem Falińskim, specjalistą od samorządu terytorialnego. Przybędzie! Hurra! Zastanawiamy się kto może powiedzieć o tym jak ważna jest nadzieja, demokracja, wolna prasa. Wybór pada na Jarka Kurskiego z Gazety. Jest w końcu naszym sąsiadem, jednym z nas. Potrzebujemy też kogoś znającego miejscowe realia, tutejszego samorządowca. Waldemar Kosakowski – pada nazwisko osoby kompetentnej i uzyskujemy obietnicę obecności. Potem, ktoś proponuje jeszcze Artura Sierawskiego, twórcę młodzieżówki KOD. Ok. Zależy nam na młodych – powinna być alternatywa dla tych, którzy przedłożą konkretne działania nad hucpę pseudo patriotyczną, serwowaną w innych organizacjach.

Syn Renaty Nowackiej, 19 letni, Michał, wymyśla jako prezent, ostrakony, skorupki, które w demokracji ateńskiej służyły do głosowania. Wypędzano w ten sposób z miasta tych polityków, którzy mając autokratyczne zapędy zagrażali demokracji. Ich właśnie nazwiska wpisywano na gliniane skorupki. Już wtedy demokracja była czymś ułomnym, do dziś nie wymyślono jednak nic lepszego, lecz wymyślono narzędzia ją temperujące, jednym z nich jest właśnie Trybunał Konstytucyjny. Od walki o jego kształt, możliwość niezależnego funkcjonowania zaczął się przecież nasz sprzeciw. Nika Jaworowska wypala wiec ostrakony, wychodzą przepięknie. Zgodnie zdecydowałyśmy wyryć na nich napis autokracja – to ją chcemy wypędzić z naszego państwa. Choć ktoś rzuca propozycję, by wygnać też hipokryzję. 5 marca 2016 to dzień otwartego spotkania piaseczyńskiego KOD.

My, grupa Edukacja przygotowałyśmy biuletyn, skorupki, zaprosiłyśmy prelegentów. Omówiłyśmy z nimi tematy, które chcieliśmy by były poruszone. Teraz przyszedł czas na Akcje, Media i Współpracę. Media produkują plakaty i ulotki – Piotr Wilczek, który w tzw. między czasie uruchomił naszą własną stronę www. Jako jedną z pierwszych info zamieszcza ta o spotkaniu i „O” numerze gazetki, czyli tak zwanej jednodniówki. Postaramy się ją zarejestrować i kontynuować wydawanie. Media pomagają znaleźć samorządowca z krwi i kości i od nas. Akcja rekrutuje straż, zapewnia bezpieczeństwo, bo przecież różnie może być. Ochotniczki pieką ciasteczka, chcemy by było miło, po domowemu, by każdy czuł się u nas i z nami sympatycznie. Też by został doceniony. To nie korpo, jesteśmy ruchem społecznym i tworzymy nowe standardy.

Wojtek Waszak, drugi z koordynatorów, dwoi się i troi. Ma trzydzieści parę punktów do odhaczenia na liście koniecznych działań. Wspiera go Radek Nowak, nasza dobra dusza organizacyjna. My, Edukacja, drżymy, czy spotkanie się uda? Czy przyjdą ludzie, czy nie będzie drętwo? Wszystko to już jest poza nami, nie mamy wpływu. Możemy tylko trzymać kciuki. Dorota, której wkład w powstanie gazetki jest nie do przecenia rozchorowuje się. Nasza wielka nieobecna, która poświeciła cały wolny czas na szykowanie biuletynu, wspieranie nas na duchu i rozmowy z koordynatorami innych grup.

Przyjeżdżam wcześniej. Stoły wyglądają wspaniale, kawa, ciasteczka wszelkiego rodzaju, dokładam swoje. Koleżanki z Akcji rozdają naszą gazetkę, mam ją wreszcie w rękach. Oglądam co i jak. Super! Wszystko tak, jak chciałyśmy. Stół prezydialny. Zdobiony na czerwono, z falbanami, bardzo serio. Łał, można by tu egzekutywę partyjną odbyć. Powoli schodzą się nasi sąsiedzi, ludzie, którzy chcą poznać KOD i koderow, dowiedzieć się, co proponujemy. Pojawiają się też goście. Gdzieś krąży francuska dziennikarka, której nie mogę zlokalizować. Okazuje się, że zwiedza mieszczący się vis a vis ośrodek policyjny i salę bankietową. Wyciągam ją z stamtąd na właściwą stronę ulicy.

Spotkanie rozpoczyna Kasia Kittel, szefowa KOD Piaseczno. Nie ma Mateusza Kijowskiego, ale wiemy że jedzie. Sala się zapełnia, jest na 200 osób i mniej więcej tyle jest na sali. Nieźle! Kasia przyjmuje trochę inna formułę, niż planowałyśmy – miała być debata, a jest prelekcja. Goście nie są na to przygotowani, ale dają radę.

Stanisław Faliński deklaruje: nie jestem koderem, ale chętnie pomogę. Opowiada nam o działaniu samorządu

Jarosław Kurski, zastępca naczelnego Gazety Wyborczej, okazuje się perfekcyjny mówcą. Po jego przemówieniu wszyscy kochamy Gazetę. Gdyby poprowadził nas na kraj, już jesteśmy, szczęśliwe nas do tego nie wzywa, tylko naświetla aktualne problemy związane z sytuacja polityczną i demokracją.

W miedzy czasie przyjeżdża na motorze Mateusz Kijowski. Żałuję, że nie wjechał na salę, byłoby spektakularnie. Zdejmując kask robi mocne wrażenie na korwinistach i kukizowcach, ale i na nas. Zajmuje swoje miejsce i jak widzę, uważnie słucha. Nasi mówcy umieją sprzedać potrzebną na tym etapie podstawową dla nas wiedzę. Gdy przychodzi czas Mateusza opowiada o KOD, o planach, zamierzeniach i nadziejach. To są też nasze plany i nadzieje. Nie jesteśmy i nie będziemy partią. Nie jesteśmy apolityczni, ale celem jest budowanie nowej jakość w polityce, recenzowanie, nie tylko tych władz co teraz, ale i następnych, które przyjdą do kraju z rozwaloną demokracja i być może też będą ochotę miały iść na skróty. Będziemy nie tylko recenzentami, też twórcami projektów równoległych rozwiązań, przy KOD działa mocna grupa prawna. KOD jest tym, co powinno powstać 25 lat temu.

Kolejny gość Waldemar Kosakowski, dla mnie akurat mało znany, jest zachwyceniem, wszak się nie interesowałam lokalną polityką, wspaniale opowiada, co się działo i dzieje w naszym powiecie. Jakie są mechanizmy pracy radnych. Ma talent trybuna ludowego. Mnie przekonuje, chce go słuchać więcej, częściej.

Ostatni występuje Artur Sierawski, założyciel Młodego KOD, dowiadujemy się o ich akcjach, zamierzeniach, nadziejach. Bardzo to ciekawe i od razu wywołuje oddźwięk na sali, kilka młodych osób zaczyna rozmowę, która później trwa w kuluarach i jak myślę, będziemy mieli młody narybek kodowski na zaś. Spotkanie kończy się pytaniami z sali i tu kolejna radość. Pytania są mądre, kompetentne, rozwijające poruszone tematy, niekiedy żartobliwe. Wszystko na wysokim poziomie.

Uczciwie: czuje się dumna.

Moje Piaseczno, mój KOD.

 

Manula Kalicka

 

Zobacz zdjęcia na Facebooku

xxx