24.03.2016

Jerzy Gogół

Dyżur, symbole KOD-u i kalendarz 

 

Zwykły dyżur przy kalendarzu, który odmierza czas bankructwa politycznego PIS. Zaczynam i spotykam znajomych: tych których znam osobiście i tych z internetu. Uśmiechy, przywitania, podchodzi starsze małżeństwo z Finlandii. Mówią po Polsku. Wręczają mała flagę z Finlandii. Niedużą, papierową a tak ważną dla nich i dla nas. W tym geście jest coś wzruszającego. Przypominam sobie co wiem o Finlandii. No tak blisko Rosji, zimno i ten ugrofiński język. Zamieniam parę słów i pokazuję, że coś wiem o ich drugiej ojczyźnie i patrzę na małą flagę, która staje się symbolem. Nie moim lecz KOD-u ponad podziałami i ponad granicami.

Dyżur trwa, Konrad puszcza muzykę, podchodzą ludzie i malują jaja wielkanocne, które tworzą nastrój świąteczny. Dla wielu symbol, dla niektórych pokarm, a dla nas sposób komunikowania się z ludźmi, którzy do nas przychodzą.

Pojawia się nowa osoba. Pan Jonh Fudala. Mówi, że jest z USA, z Chicago. Wyjmuje dużą flagę KOD-u z napisem "Komitet Obrony Demokracji Polonia USA". Jesteśmy wzruszeni. Rozkłada tę flagę, która przeleciała 10 tysięcy kilometrów i mówi z amerykańskim akcentem – Ja chciałem ją Wam dać. Mówi, że w USA też jest KOD i jest im ciężko, bo na ostatniej manifestacji było 40 osób. – Chcę być z Wami chociaż na trochę – dodaje. Milczymy bo wiemy, że ta flaga to ważny symbol. Jego i nasz. Jestem skonsternowany, czuję podniosłość momentu. Szukam w kieszeni znaczka – to też symbol. Daję mu ten znaczek i dziękuję.

Flaga i znaczek. Te dwa przedmioty stają się symbolami. Powstaje pytanie czego? Jedności, solidarności. Ale też i podziału na ich władzę i naszą Polskę, która dla Johna jest tak ważna.

Czujemy, że jesteśmy razem pod tym kalendarzem, który dla rządu jest porażką a dla nas zwycięstwem demokracji. Przyjeżdża Polsat News i jest John. Udziela wywiadu. Cieszę się, że tak wyszło, że jest ważny tak samo jak jego flaga, która została zawieszona.

Polsat robi zbliżenie flagi. To już nie jest zwykła flaga. Ona ma już swoją historię. Pojawia się ktoś z Kalifornii i mówi – Ja też jestem z Ameryki. Nasz dyżur staje się międzynarodowy.

Zbliża się godzina 13-sta. Podchodzi Pan z Warszawy i mówi – Ja tu przychodzę na zmianę daty kalendarza od paru dni. Zastanawiam się co mu powiedzieć. Pewnie najlepiej by było, aby symbol zniknął. Ale jest. W międzyczasie przyjechał koordynator KOD Mazowsze, Piotr Wieczorek. Przywiózł agregat prądotwórczy. Kogo wyznaczyć do zmiany daty? Ta czynność również staje się symbolem. Ludzie gromadzą się przed kalendarzem. Proszę Konrada Maternę, bo na ostatnim marszu stworzył kapelę KOD ułożył tekst do piosenki "Guantanamera". – Konrad zmienisz datę – pytam. Zaniemówił. – Ja? – Odpowiada zaskoczony i zaraz dodaje – To dla mnie zaszczyt. Stoimy, gwizdki w ustach i jest chwila zmieniamy datę na 15 dni. Te gwizdki też będziemy pamiętać jako symbol sędziowania, Polski sprawiedliwej, Polski dla wszystkich.

To tylko jeden dyżur, który też jest symbolem. Symbolem naszej Polski i ich władzy. Pozdrawiam Was serdecznie moje drogie przyjaciółki i przyjaciele z dyżuru. Zobaczcie, jak wiele przeżyliśmy razem.

xxx